Na ostatnim szczycie UE premier Wielkiej Brytanii dał popis angielskiego, klasycznego egoistycznego  konserwatyzmu w pojmowaniu realizmu politycznego. 

Uważni uczniowie nauki historii mają w pamięci angielskie praktyki polityczne wobec Polski i Europy w gorących czasach sprzed II wojny światowej.

Ówczesny premier Wielkiej Brytanii Nevill Chamberlain i jego minister spraw zagranicznych Halifax Edward Frederick Lindley Wood praktykowali także realizm polityczny wobec Hitlera oddając mu – w imię ratowania pokoju – czeskie Sudety (Monachium). 

Także w imię brytyjskiego realizmu politycznego premier Churchill razem z prezydentem USA Rooseveltem, bez nadmiernych skrupułów oddali Stalinowi Polskę razem z połową Europy.

W imię tej samej filozofii Churchill zabronił polskim bohaterskim obrońcom angielskiego nieba i Polskim Siłom Zbrojnych na Zachodzie udziału w Londyńskiej Paradzie Zwycięstwa w 1946 r. 

Z tego samego powodu nie drażnienia Stalina wyłączono z procesu norymberskiego osądzenie zbrodni katyńskiej.

Jak widać premier Cameron okazał się niechlubnym kontynuatorem tej angielskiej tradycji politycznej wyrażając na szczycie UE sprzeciw wobec propozycji dyscyplinowania państw członkowskich Unii w przestrzeganiu reguł równowagi budżetowej dla zapobieżenia katastrofy ekonomicznej Europy.

Obecny realizm polityczny Camerona ma co prawda podłoże wewnętrzne w Wielkiej Brytanii polegające na:

·        Kłopotach związanych w dążeniu  Szkocji do niepodległości i seperacji od Anglii.

·  Wyspiarskiej zarozumiałości obu Izb parlamentu brytyjskiego lekceważącego jedność europejską.

·        Spadających notowaniach Torysów i zmniejszającą się popularność samego premiera. 

Czyli zademonstrowany w Brukseli racjonalizm polityczny Camerona to brytyjski, polityczny egoizm po raz kolejny wykazujący obojętność dla losów kontynentalnej Europy, o Polsce nie wspominając. 

To krótkie historyczne przypomnienie podłoża politycznego racjonalizmu Wielkiej Brytanii dedykuje p. Jarosławowi Kaczyńskiemu i jego bezkrytycznym wyznawcom, którzy nie wiedzieć czemu tak pochopnie zachwalają to anty solidarne zachowaniem Camerona w Brukseli wobec reszty Europy.

Widać Członkowie PIS nie odrobili lekcji historii, aby wyciągać z tego wnioski i nie dopuścić do powtórzenia nieszczęść spowodowanych kiedyś przedkładaniem interesów narodowych nad interesem grupowym całej Europy. O idei solidaryzmu nie wspominając.

Zapobieżeniu takiemu nieszczęściu (tym razem tylko gospodarczemu) był właśnie poświęcony  brukselski szczyt, który premier wielkiej Brytanii – jako jedyny przywódca państwa członkowskiego UE – tak nieodpowiedzialnie i po angielsku egoistycznie potraktował.

Taka solowa postawa Camerona powinna być także wymowna dla PIS i jej prezesa. Przecież nawet idol p. Kaczyńskiego, premier Węgier Viktor Orbán był za większością.

W podsumowaniu trzeba stwierdzić, że zaściankowość polityczna PIS, to zjawisko tak anachroniczne, że nie tylko śmieszne, ale i niebezpieczne.